2018-06-24 Drugi dzień obozu.

Na  szczęście pierwsza noc minęła w miarę spokojnie.

 

Na  szczęście pierwsza noc minęła w miarę spokojnie. Nie licząc dwóch “świeżaków”, płaczących wieczorem z tęsknoty oraz telefonu od jednego z nich o 03:20… “Panie Marku nie mogę zasnąć”, Odpowiedź mogła być tylko jedna: “Spokojnie, to z radości”. Pobudka o ludzkiej porze, czyli 08:30. O Dziewiątej śniadanie. Tym razem nie było problemu z niejadkami. Standardowy trening. Ogłoszono konkurs na ciekawy autorski układ, okrzyk przy ognisku oraz nazwę grupy. Rozpoczęto konkurs na najczystszy pokój. Po obiedzie ustalono współpracę na sali z podobną sympatyczną grupą ze Szczecina z wykorzystaniem wspólnych mat. Po południu były gry integracyjne i mecz towarzyski. Wieczorem oczywiście kibicowaliśmy naszym, a przynajmniej większość. Wynik meczu rozczarował. Pozostała część oglądała film, a nieliczni hipnotyzowali się telefonami na swoich pryczach. O 22 jak zwykle, paciorek, siusiu i lulu:)